
To najważniejszy moduł. Większość szkód zaczyna się od jednej wiadomości albo jednego telefonu. Oszust nie musi włamywać się do systemu. Wystarczy, że ktoś kliknie albo poda dane.
Jako administrator jesteś celem częściej niż inni. Przejęte konto administratora daje atakującemu klucze do całej przychodni. Każdy podrozdział ma cztery części: jak to wygląda, po czym poznasz, co robisz i czego nie robisz.
Przychodnia ma dane, które są warte pieniądze. To rozpoznania, wyniki badań, PESEL, dane dzieci i adresy pacjentów.
Przestępcy nie atakują „informatyki”. Atakują ludzi, którzy mają klucze do systemów. Dlatego najczęściej celują w ciebie. Jedno przejęte konto administratora daje im prawie wszystko: dokumentację, rejestrację i podpis e-recept. Zobacz rysunek 3: najczęstsze sposoby ataku.
Po czym poznasz
Atakujący zaczyna od człowieka, nie od zabezpieczenia technicznego. Najmocniejszy zamek nie pomoże, gdy ktoś poda klucz.
Phishing (czytaj: fiszing) to fałszywa wiadomość. Ma wyłudzić hasło, dane albo pieniądze.
Do administratora piszą językiem technicznym: „alert bezpieczeństwa”, „wygasa certyfikat do e-recept”, „aktualizacja systemu gabinetowego”, „skrzynka pełna”, „wyniki w załączniku”. Wiadomość często trafia na telefon podczas dyżuru. Wtedy najłatwiej się pomylić. Zobacz rysunek 4: numery na rysunku odpowiadają numerom sygnałów.
Takie oszustwo nazywa się phishingiem – od angielskiego „łowienia”. Mechanizm zawsze jest ten sam: zaufanie plus pośpiech.
Vishing (czytaj: wiszing) to oszustwo przez telefon. Smishing to oszustwo przez SMS.
Dzwoni „lekarz”. Jest zdenerwowany. Nie może wejść do systemu gabinetowego, a za dziesięć minut zaczyna przyjęcia. Prosi o reset hasła i nowy kod do karty albo logowania dwuetapowego. Do tego dochodzą SMS-y o „nowym logowaniu na twoje konto”. Zobacz rysunki 5 i 6.
Zobacz rysunek 6.
Po czym poznasz
| Nr | Prośba do helpdesku | Robię | Nie robię |
|---|---|---|---|
| 1 | Lekarz stoi przy twoim biurku, znasz go osobiście | Odblokowujesz konto. | Nie robisz nic poza prośbą. |
| 2 | Nieznany głos „lekarza” prosi o reset hasła przez telefon | Oddzwaniasz na znany numer. | Nie resetujesz na samą prośbę. |
| 3 | Prośba o reset z prywatnej skrzynki „pracownika rejestracji” | Sprawdzasz tożsamość innym kanałem. | Nie wierzysz adresowi nadawcy. |
| 4 | Prośba o nowy kod lub PIN do karty do podpisu e-recept | Potwierdzasz osobiście lub u kierownika. | Nie podajesz kodu ani PIN-u przez telefon. |
| 5 | Ktoś prosi o reset w imieniu lekarki na urlopie | Odmawiasz. Reset robisz właścicielowi. | Nie resetujesz cudzego konta. |
| 6 | Nowe hasło tymczasowe dla zweryfikowanej osoby | Przekazujesz tak, by widziała je tylko ona. | Nie wysyłasz zwykłym e-mailem ani SMS-em. |
Weryfikujesz tożsamość, zanim cokolwiek zmienisz. Najpierw tożsamość, potem reset. Gdy ktoś prosi o hasło, kod lub dostęp, potwierdzasz jego tożsamość innym kanałem. Dzięki temu oszust nie wejdzie na cudze konto.
| Kanał | Co robisz | Na co uważasz |
|---|---|---|
| Telefon | 1. Nie resetujesz w trakcie rozmowy. Mówisz: „Oddzwonię”. 2. Rozłączasz się. 3. Dzwonisz na numer z wykazu pracowników — nie z wyświetlacza i nie z rozmowy. 4. Potwierdzasz osobę drugim kanałem: rozmowa na znany numer albo kierownik poradni. 5. Dopiero teraz robisz reset. Hasło tymczasowe zmienia się przy pierwszym logowaniu. 6. Zapisujesz w zgłoszeniu: kto prosił, kiedy i jak go sprawdziłeś. | Numer na ekranie da się podrobić. PIN do karty e-recept nie podajesz przez telefon nigdy. |
| E-mail i system zgłoszeń | 1. Wiadomość z prywatnej skrzynki lub nowego adresu: nie resetujesz. 2. Odpisujesz tylko: „Złóż zgłoszenie z konta służbowego albo zgłoś się osobiście”. 3. Zgłoszenie z konta służbowego dotyczące karty lub PIN-u też potwierdzasz drugim kanałem. 4. Nowego hasła nie wysyłasz e-mailem. | Przejęta skrzynka służbowa też bywa źródłem fałszywej prośby. |
| Osobiście | 1. Znasz osobę i ją widzisz? Potwierdzasz ją w wykazie lub u kierownika. 2. Nie znasz? Prosisz o dokument ze zdjęciem i sprawdzasz zatrudnienie w wykazie. 3. Hasło tymczasowe pokazujesz tylko właścicielowi konta. 4. Zmianę hasła wymuszasz przy pierwszym logowaniu. | Nie czytasz hasła na głos. Ktoś stojący obok je zapamięta. |
| Osoba trzecia („w imieniu lekarki na urlopie”, „asystentka prosi”) | 1. Odmawiasz resetu w cudzym imieniu. 2. Mówisz: „Reset robię tylko właścicielowi konta”. 3. W pilnej sprawie wskazujesz drogę: właściciel zgłasza się sam albo kierownik poradni potwierdza ci osobiście. 4. Podejrzaną prośbę zgłaszasz pod bezpośredni przełożony albo osoba wskazana w procedurze zgłaszania incydentów. | „Pacjenci czekają” to nacisk, nie powód. Cudze konto daje podpis e-recept. |
— Dzień dobry, tu lekarz z gabinetu czwartego. Za dziesięć minut zaczynam przyjęcia. Zresetuj mi hasło i podaj nowy PIN do karty.
— Rozumiem pośpiech. Oddzwonię na Pani numer z wykazu za dwie minuty. PIN do karty nie podaję przez telefon w ogóle.
— Ale pacjenci już czekają!
— Dlatego zrobię to szybko. Hasło zresetuję po potwierdzeniu, a po PIN przyjdzie Pani osobiście.
Masz wątpliwość? Nie resetujesz. Pytasz kierownika poradni albo informatyk lub pomoc techniczna jednostki. Osobie, która czeka, mówisz: „To zajmie kilka minut”. Lepiej opóźnić przyjęcia o kwadrans niż oddać cudze konto.
Oszust pisze lub dzwoni jako prezes, dyrektor, kierownik albo stały dostawca. Najczęściej podaje się za serwis systemu gabinetowego. Prosi o coś pilnego i nietypowego.
Na przykład: „Pilnie nadaj dostęp do dokumentacji zastępcy”. Albo: „Wyłącz logowanie dwuetapowe, bo nie mam telefonu”. Albo: „Tu serwis systemu gabinetowego. Otwórz nam zdalny dostęp na stałe”. Wiadomość przychodzi z prywatnej skrzynki albo z adresu bardzo podobnego do służbowego.
Po czym poznasz
Prawdziwy administrator, dział bezpieczeństwa i serwis nie potrzebują twojego hasła. Mają własne narzędzia. Dlatego każda prośba o hasło, kod lub zdalny dostęp „od administratora” to sygnał oszustwa. Zasada działa w obie strony: ty też nie dajesz nikomu cudzego hasła.
| Kanał | Co robisz | Na co uważasz |
|---|---|---|
| Telefon | 1. Nie podajesz hasła ani kodu — także „administratorowi”, „serwisowi”, „działowi bezpieczeństwa”. 2. Mówisz: „Haseł nie podaję. Oddzwonię na numer z wykazu”. 3. Rozłączasz się i dzwonisz na numer z wykazu albo z umowy. 4. Prośba była prawdziwa? Ten ktoś złoży zgłoszenie i hasła i tak nie pozna. 5. Próbę zgłaszasz pod bezpośredni przełożony albo osoba wskazana w procedurze zgłaszania incydentów. | Oszust naciska: „zablokujemy konto”, „nikomu nie mów”. Prośba o tajemnicę to sygnał. |
| E-mail lub komunikator | 1. Nie klikasz linku „do weryfikacji konta”. 2. Nie odpisujesz z hasłem ani kodem. 3. Sprawdzasz adres nadawcy i domenę. 4. Wiadomość zgłaszasz i zostawiasz w skrzynce jako ślad. | Adres różniący się jedną literą to klasyczny trik. |
| Osobiście (pracownik prosi o „hasło od administratora”) | 1. Nie podajesz hasła. 2. Pytasz, do czego potrzebuje dostępu. 3. Zadanie jest służbowe? Wykonujesz je sam albo nadajesz konto imienne na wniosek. 4. Hasło wspólnego konta zmieniasz, jeśli ktoś je poznał. | „Podaj mi, będzie szybciej” oznacza konto bez właściciela, a więc bez odpowiedzialności. |
| Osoba trzecia („prezes prosi przez asystentkę”) | 1. Nie wykonujesz prośby od pośrednika. 2. Dzwonisz do prezesa na znany numer albo pytasz go osobiście. 3. Obniżenie zabezpieczeń (wyłączenie kodu, przekierowanie poczty, szerszy dostęp) wykonujesz tylko na wniosek w systemie zgłoszeń. | Podrobiony głos prezesa to nie plotka. Takie prośby zdarzają się naprawdę. |
— Tu dział bezpieczeństwa. Wykryliśmy włamanie na twoje konto. Podaj hasło administratora, od razu je zablokujemy.
— Haseł nie podaję nikomu. Oddzwonię na numer działu z wykazu.
— Nie ma czasu, konto jest atakowane!
— Rozumiem. Dlatego zgłoszę to pod numer incydentów i oddzwonię.
Masz wątpliwość? Nic nie podajesz. Dzwonisz na bezpośredni przełożony albo osoba wskazana w procedurze zgłaszania incydentów. Dlaczego? Bo hasło podane oszustowi działa u niego od razu, a ty nie masz jak go zatrzymać.
Hasło administratora to klucz do wszystkich drzwi przychodni. Logowanie dwuetapowe (kod z aplikacji lub klucz sprzętowy) to drugi zamek.
Atakujący próbuje trzech rzeczy: odgadnąć hasło, wyłudzić je albo zmęczyć cię powiadomieniami. Wysyła wiele próśb o zatwierdzenie logowania, aż w końcu zatwierdzisz jedną, żeby mieć spokój.
Żadnego klucza w jednych rękach. Hasła administratora nie zna tylko jedna osoba. Kopia awaryjna w zapieczętowanej kopercie, dostępna dla dwóch osób, chroni przychodnię, gdy ciebie zabraknie.
Administrator często pobiera sterowniki, narzędzia i poprawki. Dlatego fałszywe strony z „narzędziami” to dla niego pułapka.
Pierwszy wynik w wyszukiwarce bywa reklamą z podrobionym programem. Kod QR to ukryty link. Znaleziony pendrive może uruchomić złośliwy program po podłączeniu. Program uruchomiony z uprawnieniami administratora ma uprawnienia administratora.
Po czym poznasz
Ransomware (czytaj: rensomłer) to program, który szyfruje pliki. Potem przestępca żąda okupu za ich odblokowanie.
Ekran zmienia kolor. Pojawia się żądanie zapłaty i licznik czasu. Pliki mają dziwne nazwy i nie dają się otworzyć. Zobacz rysunek 7. Rejestracja nie widzi pacjentów, a lekarze nie wystawią e-recept. Szyfrowanie często obejmuje też kopie zapasowe, jeśli są podłączone do sieci.
Kopia offline to twoja szansa. Odcinasz sieć, nie wyłączasz sprzętu i zgłaszasz od razu. Nie płacisz okupu.
Twój telefon odbiera alarmy z serwerów i kopii, kody do logowania i wiadomości od dostawców. To drugi klucz do systemów.
Zgubiony lub źle zabezpieczony telefon zdradza kody i kontakty. Komunikator wygodnie przenosi hasła i zrzuty ekranu, ale zostawia je w wielu miejscach.
Czaty AI (programy, które piszą tekst na polecenie) są wygodne. Ale wszystko, co wkleisz, trafia do zewnętrznej firmy.
Administrator często wkleja logi i konfiguracje, żeby szybciej znaleźć błąd. W logu są adresy, nazwy kont, czasem hasła. W eksporcie z systemu gabinetowego są dane pacjentów. Przestępcy używają też AI do podrabiania głosu i obrazu. „Prezes” albo „dyrektor” dzwoni znajomym głosem i prosi o dostęp.
Po czym poznasz
Dyżur zdalny oznacza, że pracujesz tam, gdzie nie kontrolujesz otoczenia. Dom, kawiarnia, pociąg.
Publiczna sieć Wi-Fi pozwala podglądać ruch. Ekran widać z sąsiedniego stolika. Laptop w samochodzie to łatwy łup. Konto administratora z takiego miejsca to szczególne ryzyko.
Analizator, aparat RTG czy stacja opisowa to komputery z wtyczką do sieci. Dostawca często ma do nich stały dostęp zdalny.
Takie urządzenia rzadko się aktualizują, a serwis łączy się z nich z zewnątrz. Stoją często w tej samej sieci co rejestracja i serwer kopii. Jedno przejęte urządzenie otwiera wtedy drogę do całej dokumentacji. Zobacz rysunek 8: numery na rysunku odpowiadają numerom zagrożeń.
Aparat to też komputer. Każde urządzenie w sieci ma właściciela, listę dostępów i datę następnego przeglądu. Dzięki temu przejęty aparat nie otwiera drogi do dokumentacji.
| Etap | Co robisz | Na co uważasz |
|---|---|---|
| Prośba o dostęp — telefon | 1. Nie dajesz dostępu w trakcie rozmowy. 2. Pytasz o numer zlecenia i cel prac. 3. Sprawdzasz zlecenie w systemie zgłoszeń albo u kierownika. 4. Oddzwaniasz na numer z umowy (dostawca usług IT) — nie na numer z rozmowy. | Dostawca pracuje w wielu przychodniach. Jego nazwę łatwo podszyć. |
| Prośba o dostęp — e-mail | 1. Nie klikasz linku do „narzędzia serwisowego” z wiadomości. 2. Narzędzie zdalne uruchamiasz sam, z zatwierdzonego źródła. 3. Odpowiadasz na adres z umowy, nie na adres z wiadomości. | Fałszywe narzędzie zdalne daje oszustowi twój komputer. |
| Serwisant na miejscu | 1. Sprawdzasz dokument i zlecenie. 2. Wpisujesz go do ewidencji wejść. 3. Blokujesz ekrany i chowasz dokumenty z danymi. 4. Towarzyszysz mu przez cały czas. 5. Nie zostawiasz go samego przy serwerze ani aparacie. | Jego pendrive’a nie wpinasz do aparatu bez sprawdzenia. Port serwisowy aparatu bywa otwarty. |
| Przygotowanie konta | 1. Tworzysz konto jednorazowe, imienne dla serwisanta. 2. Nadajesz minimalny zakres: tylko ten system lub aparat. 3. Włączasz logowanie dwuetapowe. 4. Ustalasz termin, godziny i cel prac. | Konto serwisowe bez właściciela i końca to otwarte drzwi z internetu. |
| Sesja | 1. Dostęp włączasz ty, w umówionym terminie. 2. Siedzisz przy sesji i ją zapisujesz. 3. Hasła administratora nie podajesz — serwis ma własne konto. 4. Widzisz ruch poza zleceniem? Przerywasz sesję. | Nadzór daje dowód, co serwis naprawdę zrobił. |
| Po pracach | 1. Wyłączasz konto i dostęp zdalny. 2. Zmieniasz hasła, które serwis mógł poznać. 3. Sprawdzasz w logach zmiany spoza zlecenia. 4. Zapisujesz: kto, co, kiedy i jak długo. 5. Prosisz serwis o protokół prac. | Bez wpisu nie masz dowodu przy ewentualnym incydencie. |
| Serwis prosi o stały dostęp | 1. Odmawiasz stałego dostępu „na wszelki wypadek”. 2. Proponujesz dostęp na zlecenie. 3. Dostęp stały wymaga zapisu w umowie, zgody kierownictwa, logowania dwuetapowego i alarmu w logach. | Stałe konto bez kodu otwiera drogę do całej dokumentacji. |
— Tu serwis systemu gabinetowego. Muszę wejść na serwer. Otwórz nam dostęp na stałe, bez kodu, żebyśmy nie dzwonili za każdym razem.
— Stałego dostępu nie dam. Mogę otworzyć konto na czas prac, z kodem. Jaki jest numer zlecenia?
— Nie mam, ale to pilne.
— Rozumiem. Oddzwonię na numer z umowy i sprawdzę zlecenie. Dostęp otworzę po potwierdzeniu.
Coś poszło nie tak? Serwis działa poza zleceniem, widzisz nieznane konto albo pliki zmieniają nazwy. Przerywasz sesję, zabezpieczasz logi i dzwonisz pod bezpośredni przełożony albo osoba wskazana w procedurze zgłaszania incydentów. Nie naprawiasz po cichu.
Zakryj odpowiedź i spróbuj powiedzieć ją na głos. Na platformie odwracasz karty kliknięciem.